• Wpisów:114
  • Średnio co: 27 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 21:32
  • Licznik odwiedzin:28 622 / 3127 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Dzień jak co dzień, zaczął i skończył się jak każdy inny. Nie ma to jak rozpocząć ferie ostrym melanżem, no może aż tak ostry to nie był.
Nie wiem co skłoniło mnie do zakupu ciemno różowej szminki, całe szczęście nie jest czerwona. Wiedziałam, że będę wyglądała jak prostytutka w pomalowanych ustach, gdyż są one tak ponętne i pełne, że chyba każda dziewczyna (i chłopak if you know what i mean ^^) o takich marzy.
Co mnie zdziwiło, podoba mi się taki wygląd. Lubię wyglądać jak rasowa sucz. Kocham to, jak na dyskotekach faceci ślinią się na mój widok podchodzą do mnie, a wtedy ja mówię im że mam kogoś, to zdecydowanie bezcenne uczucie.
Tak, całowałam się z moją najlepszą przyjaciółką i o dziwo podobało mi się to, nie wspomnę już o moim chłopaku, który na sam widok chyba dostał orgazmu. Chętnie bym to powtórzyła, to zajebiście podniecające...
  • awatar Gość: łojprdle ale ty żeś tu karyniła, aż wstyd. Ciekawe czy już żeś z tego wyrosła, ale szczerze wątpię :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Kocham !!
Gee <3
 

 
Miliony problemów. Przerasta mnie to. Wiem, że jestem silna, ale coraz częściej myślę o powrocie do leków, jedynego co przynosi ulgę. Starzy znajomi błagający mnie żebym wreszcie do nich przyjechała, ale czy tego naprawdę chce? Nie chcę widzieć się z tym, który tak bardzo mnie skrzywdził, boje się tego spotkania. Może ono udowodniło by mi kto jest dla mnie naprawdę ważny, ale może boję się poznać prawdę? Uciekanie przed przeszłością nie jest najlepszym wyjściem, tak robią tylko tchórze, cóż może więc nim jestem. Nie mogę znieść kolejnej rzeczy, niepewności, czy to w co teraz brnę, w co coraz bardziej się wkręcam ma sens. Dlaczego niektórzy nie potrafią się jasno określić? To boli. Jak zwykle moje życie nie może być proste, tylko skomplikowane. Nienawidzę czuć wątpliwości, dlaczego więc mnie dopadają? Wszystko jest bez sensu... najlepszym rozwiązaniem będzie powrót do tego z czym tak długo walczyłam, tym bardziej, że teraz nie ma mnie kto powstrzymać.
 

 
Ile razy muszę mówić Ci powtarzaj to samo
Kocham tylko Ciebie kocham twój umysł i ciało
W bogactwie czy w biedzie Ty jesteś jak mój cień
Często nie doceniam Cie nie doceniam wiem
Bo jak koszmarny sen kiedy mówisz nie pisz do mnie
Ronisz kolejną łzę szlochasz kolejne tygodnie
Cokolwiek myślisz o mnie tak dniami i nocami
Tak gdy zamykam oczy widzę cie pod powiekami bo
Kocham Cie jak słońce Jamajkę
Kocham Cie jak marihuana fajkę
Kocham Cie jak struny bałałajkę
Proszę Cię mała nie traćmy czasu na walkę


Posłuchaj mnie dziś tylko raz (dziś tylko raz)
Nim dwa słowa za dużo zabierze czas (zabierze czas)





wielbię to!!
 

 
Trzeba umieć żyć, żeby umrzeć,
Trzeba umieć umrzeć, by żyć!!
Tak tak kocham Cię Klaudyno! Chciałaś to masz, nie chce mi się rozpisywać na ten temat Coś mi się tylko wydaje, że w najbliższym czasie będziesz mi potrzebna, ale to się jeszcze okaże
Chcę jakiś konkretny obiad, a mam tylko naleśniki... popołudnie spędzam z biologią taak jak ja to kocham, ta szkoła mnie wykończy.
Tyle, nie chce mi się więcej pisać, znając życie to prędko tu nie zaglądnę
xoxo

 

 
Bardzo dawno mnie tu nie było. Ale albo nie miałam czasu, albo chęci na pisanie. Jakoś tak dopadła mnie rutyna. Chociaż może to za mocne słowo.
Chciałabym napisać coś mądrego, ale jakoś wypadłam z rytmu. Jeszcze niecałe dwa tygodnie temu moje wakacje były zajebiste, cieszyłam się dosłownie każdą sekundą, tyle się działo, że z trudem łapałam oddech. Potem było już gorzej, ale ciągle fajnie. Ale od Poniedziałku są katorgą. Dobija mnie każda sekunda , nie mogę sobie znaleźć miejsca, nawet ulubiona książka dzisiaj została rzucona w kąt. Najchętniej bym nie wstawała z łóżka. Przyczyną takiego zachowania jest nie kto inny jak mój chłopak. Jako, że mieszkamy 35 km od siebie nie mam możliwości sprawdzenia co się z nim dzieje, a niewątpliwie coś się dzieje. Jakby to powiedzieć... On po prostu zniknął, nie ma z nim żadnego kontaktu, dzwoniłam chyba z 30 razy i nic, od nikogo nie odbiera, nikomu nie odpisuje na sms. Takie zachowanie nie jest w jego stylu, więc chyba mam prawo do lekkiej depresji. Bo obawiam się, że w takową popadam. Nawet mojej mamie się powoli udziela moje zmartwienie, co jest dziwne bo zawsze była przeciwko Niemu. Nie wiem, co mam o tym myśleć. Rozważyłam chyba już wszystkie możliwe scenariusze. Oczywiście nękają mnie te najgorsze.
Nawet nie wiem jak zakończyć ten wpis. I pomyślałby kto, że chce iść na prawo...

Uwielbiam tą piosenkę:
 

 
Przeglądnęłam dzisiaj wszystkie moje wpisy, i zauważyłam jak bardzo się zmieniłam. Jeśli nie usunęłabym poprzedniego bloga ta zmiana byłaby pewnie bardziej wyraźna. I tak czasami mam takie zdziwko co do piosenek, bo nie mam pojęcia skąd niektóre się tu wzięły bo ja ich nie pamiętam...
Potrzebuję snu... tak, jest to jedyna rzecz jakiej teraz potrzebuję. Najważniejsza dla mnie w tym momencie. Jeszcze jak pomyślę, że spać pójdę pewnie o 4 rano, to mam ochotę zostać w domu xD
Jak wrócę to napiszę jak było i postaram się walnąć jakąś życiową notkę.
no i jeszcze mój największy problem na dziś to: Co mam sobie tam zabrać, bo nie chce zabierać miliona rzeczy chyba skończy się na telefonie do znajomych z zapytaniem co oni zabierają lool, zawsze chcę mieć takie zmartwienia ^^

A teraz piosenki, których nie pamiętam:
to chyba tyle ;]
  • awatar meegi: To gdzie sie wybierasz?;D
  • awatar Oryeth: Ooo ja dzisiaj tez robilam sobie małe wspominki i zajrzałam do archiwum wpisów :D Nie jestem sama jak widze :d
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
tak, dawno mnie to nie było, nawet bardzo dawno.
Długi weekend, plany oczywiście są, tylko pytanie czy wypalą... oby, oby. hehe to śmieszne ale właśnie w takich sytuacjach wychodzi na kim tak naprawdę można polegać... dobra, nie będę was wtajemniczać. Normalnie pierwszy raz z życiu mam jakieś jebane zapalenie pęcherza, nie polecam nikomu... no i znowu piszę o jakimś gównie, a mam gdzieś w telefonie przygotowaną notkę, którą napisałam z tydzień temu, ale nawet nie pamiętam o czym ona jest.
Stosunki z moją mamą są co najmniej dziwne, ja chcę do taty! Jak jakieś małe dziecko, ale nic na to nie poradzę, od zawsze wolę tatę od mamy
 

 
zdycham z głodu.
mama mnie dobija.
Klaudia mnie wygania do kuchni.
life is brutal
 

 
Nie wytrzymałam, wyszło na to, że to jest silniejsze ode mnie.
Powstrzymywałam się od kilku tygodni, ale tylko dlatego, że wiedziałam, ze one są w szufladzie.
Wzięłam 15 tak na dobry początek. Nie wiem ile jeszcze wezmę, może trochę za późna pora na to, ale mam to daleko. Powoli zaczynają się zawroty głowy, język drętwieje, serce przyspiesza, właściwie to nie wiem ile jeszcze będę w stanie napisać, bo litery zdają się być jednością. Tak bardzo mi tego brakowało, kocham ten stan. Jak by go nazwać... wsztstkowdupizm?, albo może.... nie, jednak nie mam więcej pomysłow.
Ktoś zapyta dlaczego to robię? Przecież osiągnęłam pełnię szczęścia. Sama się sobie dziwię, wszystko nareszcie jest po mojej myśli, wszystko się układa, życie jest zajebiste. Nie potrafię udzielić odpowiedzi na to pytanie, jest zbyt trudne. Tylko jedna osoba jest w stanie mi pomóc, ale ona jest daleko, nie może być przy mnie non-stop. Więc chyba nawet ona nie da rady...
 

 
Ogromna mucha na monitorze zawsze spoko...
Jak to jest, że jeszcze pół godziny temu wiedziałam, o czym napiszę, a teraz nie mam pojęcia? Chyba będzie to totalny spontan, czyli pewnie ta notka będzie należała do tych gorszych
Leczo o 22? Why not? Ciekawe jak mój żołądek sobie z tym poradzi.
Ukrywanie związku, przed rodzicami, szczerze to myślałam, że będzie to trudniejsze. Pewnie i tak prędzej czy później się dowiedzą, ale teraz jakoś wolę im o tym nie mówić. Daliby mi szlaban na wychodzenie z domu... tsaa no, ale ja tu czegoś nie rozumiem, to jest tylko 5 lat różnicy, ludzie są w związkach, w których ich partner jest starszy o 20 lat. Wiek nie powinien mieć na nic wpływu.
Mam jeszcze dwa miliony rzeczy do napisania, ale jakoś nie mam dzisiaj na to siły.
Miałam być na ognisku, ale nie wypaliło, przynajmniej spędzę moją pierwszą sobotę od 2 miesięcy w domu, może to i lepiej, że go nie ma.
 

 
hahaha mózg rozjebany!
Nie mogę przestać tego słuchać xD hahaha
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Ponad rok temu rozstałyśmy się podczas burzy... Od miesiąca myślałam o tym by się spotkać, wyjaśnić pewne sprawy, które zdecydowanie wymagają wyjaśnienia. Dziś, wchodzę na facebooka a tu wiadomość od niej. Spotkanie dziś wieczorem? Dlaczego nie, chociaż cholernie się go boje. Moja exx friend sobie o mnie przypomniała. Dziwne.
Dlaczego się boje? Bo ta mała osóbka zbyt wiele złego wyrządziła w moim życiu. Nie mam ochoty na powtórkę z rozrywki. Poz tym jestem zbyt "dumna" by przeprosić jako pierwsza. Przecież to nie ja zaczęłam tą wojnę, dlaczego teraz miałabym pierwsza wyciągać rękę? No, ale może zrobiłoby mi się lżej na serduchu. Mam jeden wielki sajgon w głowie... Chyba jednak zbyt wiele się wydarzyło, by padły z naszych ust słowa "przepraszam"..
 

 
Cały dzień mieć zajebisty humor i nagle go zmienić, z niewiadomych przyczyn. Wieczór się zbliża i może to napawa mnie wątpliwościami. Pesymistyczne myślenie jest moją domeną. Zadręczanie się wychodzi mi na dobre, bo ciężko mnie rozczarować. Tak, polecam to. Brak dawania sobie jakiejkolwiek nadziei jest pozytywem. Choć może niektórych wpędza w depresję. Dlaczego takie zamulanie miałoby być złe? Przecież to sposób na życie. Każdy ma inny, mój jest właśnie taki.
Miałam już tu nie pisać, ale jakoś mi tego brakowało. Zmieniłam postać moich notek, nie wiem czy to dobrze, pewnie za dwa dni przeczytam to i stwierdzę, że opisałam tu jakąś głupotę. Trudno. Ten blog daje swojego rodzaju ukojenie, ale nie myślcie sobie, że jestem w jakimś dole czy, że mam depresję. Po prostu jestem tylko człowiekiem i czasami jak każdego dopadają mnie różne rozkminy.
Może czas najwyższy ponownie zaufać ludziom, ale to wiąże się prędzej czy później z rozczarowaniem. No, ale przecież: jest ryzyko, jest zabawa.
 

 
Wróg publiczny numer 1. No, ale cóż... za głupotę trzeba płacić. Z resztą koleś najwyraźniej nie jest gejem i czasami potrzebuje jakiejś odskoczni. Po co płakać nad rozlanym mlekiem. Co się stało już się nie odstanie.
Nie powinniśmy postępować pochopnie. Prawie zawsze takie zachowanie nas gubi. Powinniśmy zawsze kierować się rozsądkiem. Tak... łatwo mówić, ciężej zrobić, ale taka jest niestety prawda. Rozsądek jest zdecydowanie najlepszą rzeczą jaką posiadamy. Jednocześnie jest najgłupsza z nich. Czasami nawet on nie jest w stanie okiełznać naszego temperamentu, powstrzymać w chwili uniesienia. Czyli tak naprawdę jest naszym przekleństwem, bo polegamy na nim, a on tak często nas zawodzi...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
"Zdawało mu się, że Syriusz upada jak na zwolnionym filmie. Jego ciało wygięło się w łuk i osunęło do tyłu przez postrzępioną zasłonę zwisającą spod łuku...
I Harry zobaczył, jak na zniszczonej niegdyś przystojnej twarzy jego ojca chrzestnego pojawia się mieszanina strachu i zaskoczenia, gdy przeleciał pod starożytnym łukiem i zniknął za zasłoną, która falowała jeszcze przez chwilę, jakby uderzył w nią silny wiatr, po czym znieruchomiała.
Usłyszał triumfalny krzyk Bellatriks. Nie przejął się nim- przecież Syriusz tylko wpadł za zasłonę, zaraz się pojawi po drugiej stronie...
Ale Syriusz się nie pojawił.
-SYRIUSZ! - ryknął Harry- SYRIUSZ!
Zbiegł na samo dno, dysząc szybko. Syriusz musi leżeć tam, za zasłoną, a on, Harry, zaraz go stamtąd wyciągnie...
Ale gdy rzucił się w stronę podestu, Lupin złapał go w biegu i objął ramieniem.
- Nic już nie możesz zrobić, Harry...
- Możemy go wyciągnąć...
Harry szarpał się z nim rozpaczliwie, ale Lupin go nie puszczał.
- Już nic nie możesz zrobić, Harry... nic... On odszedł..."

 

 
Niedziela Palmowa i w mojej mamie uaktywnił się jakiś program pt. "Muszę nawrócić moją córkę". No tak, uparła się, że koniecznie muszę iść z nią do kościoła. Mam już tego dość. Nie potrafi tego zaakceptować, to niech przynajmniej nie narzuca mi swojej wiary, i nie chodzi tu tylko o tą Niedzielę, ale o jej ogólne zachowanie. Może lepiej się wyprowadzę, bo inaczej nasze stosunki bardzo się pogorszą. Może drobna przeprowadzka do taty? ;D
Tak, wiem, że miałam już tu nie pisać, ale po prostu ten blog poprawia mi nastrój.
Znowu święta, znowu zacznie się ten szał, jaki im zawsze towarzyszy. Spotkanie się z całą rodziną i składanie sobie jakiś chorych życzeń, które wymyśliła babcia w tamtym roku i zapewne będzie to kontynuować... no i oczywiście cmok cmok w policzek, nie mam na to ochoty. Kocham tych ludzi, a jednak te święta będą jedną wielką szopką i szczytem moich zdolności aktorskich. Bo oczywiście nie mogę zostać w domu, bo: "Co sobie wszyscy pomyślą?"
Święta to zdecydowanie najgorsza rzecz jaka mnie teraz spotyka.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin